JKH nie pęka. Seria z GKS Tychy otwarta na nowo
Weekend w Tychach przyniósł wszystko, czego można było się spodziewać po derbach w play-off – gole, twardą walkę i ogromne emocje. Po dwóch meczach ćwierćfinału Tauron Hokej Ligi JKH GKS Jastrzębie remisuje z GKS Tychy 1-1.
Mecz numer jeden: gole, kary i pościg do końca
Sobotnie otwarcie serii zakończyło się zwycięstwem tyszan 6:3. Pierwsza tercja była wyrównana, ale to gospodarze objęli prowadzenie po dobitce Rasmusa Heljanko. Na początku drugiej odsłony JKH odpowiedział trafieniem Riku Sihvonena, jednak później inicjatywę przejęli obrońcy tytułu.
Tyszanie wykorzystali przewagę liczebną, a następnie podwyższyli prowadzenie za sprawą Dominika Pasia. W trzeciej tercji zrobiło się naprawdę gorąco – zarówno pod bramkami, jak i między zawodnikami. Po kolejnych karach GKS Tychy odskoczył na 4:1, ale jastrzębianie pokazali charakter.
Najpierw w przewadze trafił Aku Alho, a chwilę później – grając w osłabieniu – kontaktowego gola zdobył Szymon Kiełbicki po fantastycznym przejęciu. Emocje sięgnęły zenitu, na lodzie doszło do bójek, a sędziowie rozdali kary meczu. Ostatecznie jednak to gospodarze zachowali więcej zimnej krwi i zamknęli spotkanie golem do pustej bramki.
Stan serii: 1-0 dla GKS Tychy.
Mecz numer dwa: odpowiedź mistrzów Pucharu Polski
Niedzielne spotkanie pokazało zupełnie inne oblicze JKH. Podopieczni Rafała Bernackiego wyszli na lód z ogromnym animuszem i już w 4. minucie objęli prowadzenie po kapitalnym strzale z dystansu Radosława Nalewajki. Chwilę później Daniels Berzins podwyższył na 2:0, wykorzystując zamieszanie pod bramką.
Tyszanie długo nie potrafili odpowiedzieć, a gdy próbowali przejąć inicjatywę, trafiali na znakomicie dysponowanego Karolusa Kaarlehto. Fin bronił pewnie i efektownie, szczególnie w trzeciej tercji, gdy kilkukrotnie ratował zespół w sytuacjach niemal beznadziejnych.
W drugiej odsłonie JKH dołożył trzecią bramkę – Emil Bagin huknął z dystansu w przewadze, dając swojej drużynie komfortowe 3:0. Tyszanie próbowali wrócić do gry po trafieniu Marka Viitanena na początku trzeciej tercji, ale jastrzębianie nie pozwolili sobie odebrać kontroli nad meczem. W końcówce Szymon Kiełbicki trafił do pustej bramki, a wynik ustalił jeszcze Alan Łyszczarczyk.
JKH wygrał 4:2 i wyrównał stan rywalizacji na 1-1.
Teraz Karwina
Po dwóch derbach w Tychach bilans bramkowy to 7:8, a emocji było więcej niż w niejednym całym sezonie. JKH pokazał, że potrafi podnieść się po porażce i narzucić swoje warunki nawet obrońcy tytułu.
Seria do czterech zwycięstw przenosi się teraz do Karwiny, gdzie w środę i czwartek (godz. 18:30) rozegrane zostaną mecze numer trzy i cztery. Przy stanie 1-1 wszystko zaczyna się praktycznie od nowa. A jedno jest pewne – w tej derbowej rywalizacji nikt nie odpuści ani centymetra lodu.
Artykuł na podstawie źródła: https://jkh.pl

















































